indonezja – transport

W październiku 2016 spędziliśmy 3 tygodnie w największym muzułmańskim państwie świata. Jak ze wszystkimi podróżami największym kosztem był transport, na którym i tak udało się nam oszczędzić, dzięki uprzejmości mojego Taty. Postaram się tu sprawnie podsumować środki transportu, z których korzystaliśmy w czasie tej podróży.

samolot

Wykorzystaliśmy zgromadzone w programie lojalnościowym mile – za lot z dwoma przesiadkami z Warszawy do Yogji zapłaciliśmy 160 000 mile i ok. 700 zł za osobę w dwie strony, czyli koszt opłat lotniskowych Amsterdamu, Dżakarty, Yogyakarty i Kuala Lumpur.

dsc_0003

16-godzinny lot do Indonezji | tuś

Udało się nam znaleźć międzykontynentalne połączenie, z którego byliśmy bardzo zadowoleni (dostępne były tylko całonocne, co w naszym przypadku nie miało znaczenia). Muszę przyznać, że Garuda (oficjalny przewoźnik Indonezji) od wielu lat przoduje w rankingach najlepszej klasy ekonomicznej i nasz najdłuższy lot potwierdził ich pozycję – porządny wybór smacznego jedzenia i picia, dużo miejsca na nogi, bardzo pomocna obsługa i oczywiście cały standard długich lotów. Powrotny lot KLM-em, mimo że krótszy był trochę mniej wygodny – nie było ani jednego wolnego miejsca, łazienki było bardziej obłożone i częściej używane, a koce jakby cieńsze.

Co prawda usługi krajowe Garudy nie dorównują poziomem ani wygodą do naszego pierwszego doświadczenia, ale jak na indonezyjskie standardy są bardzo porządne. W czasie lotów lokalnych przysługuje niecodzienna dla Indonezyjczyków bułka z nadzieniem (czuć w smaku) i woda. Różnicę z innymi przewoźnikami widać m.in. w jakości samolotów, na zdecydowaną niekorzyść mniejszych linii (Nam Air i Sriwijaya).

Cenowo oferty lotów są dobre – udało się nam kupić bilety do Labuan Bajo z Denpasar za jakieś 1o0zł za osobę. Szukaliśmy ich bezpośrednio przez strony linii, bo w tych cenach nic innego nie latało na Komodo. Warto tu zaznaczyć, że jeśli macie karty debetowe (a nie kredytowe) to niewiele zdziałacie na miejscu (bankomaty przyjmują tylko transfery z indonezyjskich banków, a większość biur lotniczych była zamknięta). Nam pomogła na miejscu nieoceniona Emilka. W przypadku tanich linii nie trzeba się za to bać, że wylądujemy w oddalonym od miasta porcie, jak jest w większości europejskich miast.

Wszystkie loty, które odbyliśmy w tej podróży:
WAW-AMS (KLM) 2h | mile
AMS-JAK (GAR) 16h |  mile
JAK-JOG (GAR) 1h | mile
DPS-LBJ (SRI) 1h | 350 000 IDR (25$)/1
LBJ-YOG (NAM) 1h | 500 000 IDR (38$)/1
YOG-KUL (GAR) 2h | mile
KUL-AMS (KLM) 13h | mile
AMS-WAW (KLM) 2h | mile

Szczęśliwie udało się nam ustawić wszystkie przesiadki w optymalny sposób – pierwsza szybka przesiadka na Shiphol i tak wymagała od nas przejścia połowy terminali i dwóch kontroli paszportowych, co trwało pod godzinę. Wracając zaplanowaliśmy wypad do Rijksmuseum – samo dotarcie do miasta jest doskonale zorganizowane (pociągiem lub autobusami), ale wejście na lotnisko wiąże się już z przejściem przez dokładną kontrolę, co nam zabrało 50 minut przez tłok.

W Jakarcie przylecieliśmy na międzynarodowy terminal, który mógłby stanąć w szranki o tytuł najbardziej zapyziałego lotniska z dawnym buraczkowym Okęciem, ale już z jaką przyjemnością dostaliśmy się na pachnący nowością, ogromny terminal krajowy. Wylatując z Jakarty wydaliśmy ostatnie pieniądze na ciepłe jedzenie – na Soekarno-Hatta nie ma tanich posiłków (<60k IDR), a wybór restauracji jest raczej mały. Naszym pierwszym starciem z indonezyjską pogodą było lotnisko w Yogakarcie  – najpierw krążyliśmy z półtorej godziny przez dym z wulkanu, wylatując następnym razem trzeba było przez godzinę przeczekać silną burzę. Warto wziąć pod uwagę, że to przypadki, przez które szybkie przesiadki mogą się okazać nietrafionym pomysłem – my oddychaliśmy z ulgą, że mieliśmy zapas czasowy. Port lotniczy w Denpasar jest przyjemny i wyposażony na zachodnią modłę, odlatując warto zwrócić uwagę na pas lotniczy wcinający się w morze. Za to w Labuan Bajo nie ma nic – ani prądu, ani wi-fi, ani jedzenia. Nowiusieńkie lotnisko obsługuje może z 6 lotów dziennie i na miejscu utrzymuje się tylko sklep z pamiątkami.

skuter

Tak jak twierdzą wszystkie blogi i przewodniki – tako i my potwierdzamy. Najwygodniejszym sposobem poruszania się po Indonezji jest skuter. Na codzień obydwoje z Cinem dużo jeździmy, ale samochodami i w ruchu prawostronnym. Bałam się, że fakt, że żadne z nas nie ma kategorii A, będzie przeszkodą – na szczęście się przeliczyłam. Ruch uliczny jest na Jawie, Bali czy Lomboku jednakowo zwariowany, a że skuterem raczej nie przekraczaliśmy 60km/h to włączenie się do płynnej jazdy poszło nam sprawnie. Co prawda przy zakrętach czasami zjeżdżaliśmy na złą stronę, ale nie było nigdzie prawdziwego niebezpieczeństwa. Obowiązuje tu zasada płynnej jazdy – nie jest istotne czy jedzie się pod prąd, wolno albo skręca w niedozwolonym miejscu – przede wszystkim nie można wstrzymywać ruchu.

DSC_0639.jpg

Cin na skuterowej wycieczce po Bali | tuś

Przy wypożyczaniu skutera nikt nas nie zapytał o jakiekolwiek prawo jazdy, rzadko kiedy w ogóle właściciel brał coś w zastaw. Warto zwrócić uwagę na jakość kasków, które idą w komplecie i sprawdzić hamulce. Tak jak nie jest to problem w mieście, tak kiedy zjeżdżaliśmy z Ijen w moim skuterze zagrzały się hamulce i nie miałam się jak zatrzymać, a spadek był taki, że jechałam 40km/h bez gazu.

Płaciliśmy ok. 40-70k IDR za dobę wypożyczenia, a ceny benzyny były niskie: po 7-8k IDR za litr. Najczęściej jeździliśmy w 2 osoby na jednym skuterze, a jeden bak starczał nam na ok. 200km. Jeśli wiedzieliśmy, że czekają nas ostre zakręty albo ostre spadki (pewnik w okolicach wulkanów) braliśmy dwa skutery. Wieczorami ściągaliśmy mapę googla do korzystania offline i służyło nam to dużo lepiej niż pytanie o drogę. A na skuter ubieraliśmy się jednak w długie spodnie i rękawy, bo pęd wiatru potrafił zmrozić stawy, a słońce spalić przedramiona. Dodam jeszcze, że mimo że nie zatrzymała nas ani razu policja, to byliśmy przygotowani. Wyrobienie międzynarodowego prawa jazdy w Polsce kosztuje mało, zajmuje jakieś 3 dni, ale na miejscu może oszczędzić wielu nieprzyjemności.

auto/taxi

Wypożyczenia auta jest droższe (300k IDR/dzień), bo jest to tutaj nieczęsty i luksusowy środek transportu. Za to wynajęcie kierowcy z autem potrafi być doskonałym wyborem – kiedy przeprawialiśmy się na Gili z Bali skorzystaliśmy z tej opcji. Śpieszyło nam się, żeby zdążyć na ostatni prom i trasę Lembar-Bangsal (60 km) przejechaliśmy za 120k IDR za 2 osoby, w dużym i wygodnym jeepie.

pociąg

Drogę z Yogji do Banyuwangi, ok. 600 km przebyliśmy koleją w 13h. Wszystkie pociągi na Jawie są teraz klimatyzowane, więc warto zaopatrzyć się w szal albo bluzę do przykrycia. Bilety (80k IDR/1 os) kupiliśmy bezpośrednio na dworcu na dzień przed wyjazdem, ale ponoć udało się nam, bo normalnie należy to robić z parodniowym wyprzedzeniem. Sam dworzec jest pełen ludzi, kieszonkowców i hałasu. Po przejściu bramki nie ma już gdzie usiąść, więc jedyna poczekalnia to ta przed kasami. Indonezyjska obsługa stara się chyba sadzać białych w jednym miejscu, bo nasza część wagonu była wypełniona turystami, których nie dało się uświadczyć gdzie indziej. Dobrym pomysłem jest kupienie prowiantu przed podróżą, bo pociąg nie zatrzymuje się nigdzie dłużej niż na 10 minut, a wagon restauracyjny sprzedaje jedynie pop mie (ichniejsze zupki chińskie).

prom/łódka

Publiczne promy w Indonezji są tanie – nie są najszybszym, ani najbardziej punktualnym środkiem transportu, ale też nie wolno się poddać terrorowi, który panuje w Internecie. Na krótkich odcinkach (np. Banyuwangi-Gilimanuk) są jak autobus miejski (30 minut, 10k IDR/1 os), na dłuższych już bardziej jak głośny autokar – pełne ludzi, sprzedawców i hałaśliwych hinduskich filmów. Największym przewoźnikiem jest Perama, która obsługuje oficjalne połączenia między Jawą, Bali, Lombokiem, Flores i innymi wyspami. Jadąc na Gili zrezygnowaliśmy z fastboatu i przeprawialiśmy się sami – trzeba liczyć, że podróż z Bali zajmuje ok. 4-5 h, ale kosztuje 10x mniej, bo ok. 40k IDR/1 os. Dłuższe podróże były wypełnione plastikowymi siedzeniami, płaczącymi dziećmi i sprzedawcami pop mie.

Nasze przygody dotyczyły głównie dostania się na prom, bo np. w Lembarze rampa dla małych samochodów i busów była popsuta, więc port nie obsługiwał tego dnia ruchu pasażerskiego. Nie należy się przywiązywać do godziny, o której prom miał odpłynąć, bo ze względu na humor, pogodę albo nie wiadomo co jeszcze można w porcie spędzić 3-4 godziny ekstra. Na promach nie ma gniazdek ani wi-fi, są jedynie sklepiki z jedzeniem (nasi goreng w liściach, przekąski i pop mie).

Mniejsze łódki dużo częściej są przeładowane, ale już ich punktualność jest lepsza – należy się spodziewać wyjścia do wody (pomosty nie są częste). Cena najczęściej zależy od umiejętności negocjacyjnych, ale jeśli jest gdzieś oficjalna kasa, najlepiej kupować w niej.

dsc_0745

wycieczkowa łódka z Labuan Bajo w drodze do parku narodowego Komodo | tuś

minibus/bemo

Środek transportu lokalnych – w żadnym, którym jechaliśmy nie spotkaliśmy innego białego. Małe busiki, jeżdżące 80km/h z otwartymi drzwiami, przeładowane ludźmi i ich bagażami. Nie mają w ogóle rozkładu, bo odjeżdżają w momencie, w którym zbiorą komplet pasażerów. My szukaliśmy ich na obok portów albo dworców autobusowych. Za 4h podróż Gilimanuk-Denpasar zapłaciliśmy 40k IDR za osobę, podczas gdy usłużni kierowcy aut proponowali 2-3x większe stawki. Pewną trudność w negocjowaniu cen stawowi nieznajomość angielskiego – zawsze należy się upewnić, że dogadaliście się z kierowcą, ile wynosi ceną za jedną osobę, przed początkiem podróży.

DCIM100GOPRO

tuś w wynajętym bemo – ofc jedziemy z otwartymi drzwiami | Cin

My dobrze pilnowaliśmy naszych plecaków – zawsze jechały z nami w kabinie, a jeśli nie było na nie miejsca to do ostatniej chwili któreś z nas patrzyło na bagaże przymocowane na dachu busa. przezorny zawsze ubezpieczony.

autobus

kursują też po wyspach rejsowe autokary, w których może i jest klimatyzacja, ale są tam też kury, deski surfingowe i mało miejsca na nogi. Jeśli różnica w cenie jest mała – nawet bemo będzie lepszym wyjściem.

| tuś

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s